Cztery miesiące nie byłam na wsi. Jechałam z lękiem, że ktoś się włamał. Wzięłam aparat i robiłam zdjęcia ale z poczuciem winy bo jakże to radośnie sobie foce zamiast mieć smutek w sercu. Smutek jest i będzie ale jakoś nie mogę poddać się jemu. Muszę jakoś się z nim mocować a fotki to na razie najlepsza metoda na moje smutki.
Pojechaliśmy autobusem, ranek na Wybrzeży był pogodny ale na Kociewiu przywitało nas zachmurzone niebo i nie rozpogodziło się ani na chwilkę.
Drogą w dół, do wsi odległej około 3km.
Po drodze mijamy jeziorko powstałe po wyrobisku margla.
A na poboczu kwitnie jeszcze żywokost.
W oddali widać już maleńki wiejski kościółek.
A to już wiejskie zabudowania.
I piaszczysta droga do domu.
A w ogródku panoszą się chwasty.
poniedziałek, 27 października 2014
poniedziałek, 20 października 2014
Za godzinę wychodzę do lekarza. Trochę się denerwuję więc żeby o tym nie myśleć wstawię kilka jesiennych obrazków z najbliższego otoczenia czyli mego podwórka.
Wejście na podwórko od Długiego Targu
Wejście na podwórko od Chlebnickiej
Widok z kuchennego okna
Ulica Długi Targ
Bardzo lubię jesienią moje podwórko.
Wejście na podwórko od Długiego Targu
Wejście na podwórko od Chlebnickiej
Widok z kuchennego okna
Bardzo lubię jesienią moje podwórko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)